Kompleksowa monografia samochodów ciężarowych STAR 266 – gratka dla miłośników wojskowej motoryzacji!
Nakładem Agencji Wydawniczej CB ukazała się nowa pozycja, zatytułowana „Zmodernizowany wojskowy Star 266M2 z Autobox i […]

Pierwszą przeszkodą w samodzielnej drodze np. lokomotywy lub tramwaju z fabryki do odbiorcy są systemy i układy kolejowe. Na naszym kontynencie mamy kilkanaście różnych rozstawów szyn – najwięcej w sektorze kolei wąskotorowych i tramwajów. Nie ma więc opcji, aby skład po opuszczeniu fabryki dojechał do użytkownika po jakimś szlaku kolejowym. Pewną opcją może być podmiana wózków trakcyjnych, ale nie zawsze jest to możliwe.
Drugim problemem są układy elektryczne i sterowania pojazdów szynowych. One również się różnią – inne napięcia, indywidualne rozwiązania wynikające z tradycji lub warunków technicznych, układy hamulcowe nie dopuszczone na konkretnych szlakach itp. Nikt do tramwaju nie zainstaluje – nawet czasowo – wielu z nich z powodu długotrwałej procedury uzyskiwania certyfikatów i zezwoleń.

Trzecią przyczyną drogowego transportu pojazdów szynowych jest brak połączenia między różnymi sieciami. Linie tramwajowe, metro, kolejki górskie – bardzo często są niezależnymi układami transportowymi.
Czwartym czynnikiem jest import lub eksport pojazdów szynowych z odległych krajów. W Polsce – przykładowo – jeżdżą koreańskie tramwaje, w USA wagony metra z Hiszpanii itd. Sprowadzenie składów z takich odległych kierunków geograficznych i tak wymaga zaangażowania wielu różnych środków transportu, więc w globalnym rozrachunku jest miejsce na transport kołowy.
Piątym, głównym czynnikiem, są problemy z kongestią ruchu kolejowego. W wielu miejscach świata ruch kolejowy jest tak duży, że z trudem wystarcza 4 godzinna przerwa technologiczna na obsługę sieci lub rozkład jazdy jest tak „gęsty”, że nie można „wbić” w niego dodatkowego przejazdu nawet jednego składu. Dotyczy to nie tylko składów metra, ale i pociągów. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, nie powinniśmy się dziwić transportom ponadnormatywnym przewożącym tramwaje, składy pociągów czy lokomotywy. Czym się je wozi?

Najpopularniejszym rozwiązaniem są naczepy niskopodwoziowe wyposażone w torowisko i wciągarki. Dzięki stałym lub przenośnym rampom można utworzyć minimalny kąt natarcia np. tramwaju, umożliwiający wjechanie pojazdu szynowego na platformę. Za pomocą regulowanego zawieszenia naczepy można uzyskać pochyłość bez punktu przełamania – składy poruszające się po szynach mają bardzo szeroki kąt rampowy i mały zakres jego ruchu.
Niezbędnym wyposażeniem naczepy jest wciągarka. Innym urządzeniem załadunkowym może być lokomotywa manewrowa lub żuraw – załadunek od góry także wchodzi w rachubę. Operacja wciągnięcia lub wepchnięcia pojazdu na platformę jest dosyć prosta. Rampa najazdowa musi znaleźć się w osi torowiska – podobnie jak naczepa lub przyczepa. Po uzyskaniu wspólnej linii szyn, wypoziomowaniu naczepy i zablokowaniu całego tego „organizmu” można wtoczyć nań pojazd szynowy. Naczepy lub przyczepy mogą być dedykowane do transportu pojazdów szynowych lub mieć opcję instalacji szyn w powierzchni ładunkowej. Co ciekawe, ta druga opcja jest lepsza, z uwagi na różne rozstawy szyn „ładunków”.

Producenci pojazdów szynowych wracają do ramp najazdowych – nierzadko mają je na swoim stanie. Także wielkie zajezdnie tramwajowe dysponują takimi konstrukcjami, podobnie jak firmy specjalizujące się w tym sektorze logistyki. Z przyczyn technicznych załadunek pojazdów szynowych odbywa się bez wykorzystania ich napędu. Brak trakcji elektrycznej, mała adhezja przy większym kącie najazdu, brak paliwa w wersjach spalinowych – to tylko kilka przyczyn.
Składy piętrowe lub inne, wyższe lepiej przewozić na naczepach zagłębionych, ale najcięższe z nich wymagają solidniejszego podparcia na wielu osiach. Dlatego najpopularniejszym rozwiązaniem są wieloosiowe naczepy typu semi.

Poza ładownością wynoszącą kilkadziesiąt ton, naczepa do transportu pojazdów szynowych musi dysponować dużą długością powierzchni ładunkowej. Dotyczy to zwłaszcza tramwajów, które nie dość, że są coraz dłuższe, to jeszcze są niepodzielne. Wagony metra składają się w wielu sekcji, które można przewozić osobno. Podobnie jest z lokomotywami i wagonami. Natomiast pozostałe parametry przewozu, jak szerokość i wysokość ładunku, nie są aż tak uciążliwe. Z reguły szerokość pojazdu szynowego nie przekracza szerokości środka transportu, a wysokość mieści się w buforowej skrajni.

Transport załadowanych już pojazdów nie odbiega w znaczącym stopniu od innych usług tego typu. Kluczowa jest długość całego składu, która może sprawiać więcej trudności na rondach i ciaśniejszych zakrętach. Na szczęście lokomotywownie, zajezdnie tramwajowe czy depo znajdują się z reguły poza ciasnymi centrami miast, przy głównych drogach.
Wyjątkiem są górskie kolejki, które często ulokowane są w małych miejscowościach podgórskich. Ale to także nie jest jakimś kosmicznym wyzwaniem – szwajcarskie firmy transportowe do perfekcji opanowały ten sektor. Dysponują one nawet specjalnymi transporterami terenowymi, które są w stanie dostarczyć wagony do górskich dworców kolei zębatych czy linowo-terenowych.

Zapotrzebowanie na transport pojazdów szynowych będzie rosło. W ramach walki o czyste powietrze w miastach będzie przybywało tramwajów, linii metra i połączeń kolejowych. Wyparcie ruchu samochodowego z miast może spowodować zmianę torowisk na ujednolicone oraz połączenie sieci metra, tramwajów i kolei w jeden organizm.
Mimo tego, a może nawet tym bardziej, zagęści to ruch na szynach, utrudniając dojazd np. nowych składów do zajezdni. Dlatego drogowy transport pojazdów szynowych zawsze będzie miał zajęcie.
Grzegorz Teperek
Fot. Goldhofer,
Emil Egger, Allelys
Nakładem Agencji Wydawniczej CB ukazała się nowa pozycja, zatytułowana „Zmodernizowany wojskowy Star 266M2 z Autobox i […]
2215 litrów zamiast dopuszczalnych 1500 l – tyle wynosiła pojemność całkowita stałych zbiorników paliwa w tureckim […]
Andamur, firma z hiszpańskiej Murcji, wprowadza innowacyjne rozwiązanie umożliwiające blokowanie i odblokowywanie stacji paliw według karty […]











