SIS Trans zamyka dostawę 150 Volvo FH Aero! I zamawia kolejnych 406 ciągników siodłowych!
Firma SIS Trans, będąca częścią amerykańskiej HayWay Group LLC, uroczyście odebrała partię 50 ciągników siodłowych Volvo […]

Zakres możliwości konfiguracji Sprintera (jest ich 1700!) obejmuje np. rozwiązania dla usług kurierskich przy dostawie na „ostatnim kilometrze”, dla transportu towarów na większe odległości lub dla techników serwisowych i innych specjalistów. I właśnie do tej ostatniej roli „nasz” bohater został stworzony.
Sprinter ma niezbyt długie (powiedzmy, że te 6 metrów w tym przypadku to jest „niezbyt”), wysokie nadwozie o rozstawie osi 3665 mm i krótki tylny zwis połączone z napędem 4×4, który dawniej nazywał się w Mercedesie 4Matic. Nie jest to samochód do pokonywania bezdroży, ale w lekkim terenie, w śniegu czy na błotnistej drodze radzi sobie znakomicie i powinien każdej brygadzie serwisowej czy ratunkowej zapewnić dojazd na miejsce pracy. Między innymi dzięki podniesionemu o ponad 20 cm zawieszeniu, którego kolejny skutek to ogromny prześwit. Widać to też po doborze ogumienia – auto ma na obręczach szosowe, całoroczne opony Continentala do vanów o rozmiarze 225/75 R16.

No właśnie brygadzie, bo wnętrze tego furgonu podzielono niemal w połowie na przedział pasażerski dla – uwaga – tylko pięciu osób. Kierowca i pasażer z przodu podróżują na komfortowych, podgrzewanych fotelach, zawieszonych na pneumatycznych poduszkach z regulacją twardości tłumienia ustawianą do ciężaru ciała. Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie wyposażono ich w podłokietniki od wewnętrznej strony. Przy cenie tego pojazdu to naprawdę śladowy wydatek. W drugim rzędzie znalazła się komfortowa kanapa z trzema wyprofilowanymi miejscami – przy jej szerokości i sporym nachyleniu oparcie i tutaj nikt nie będzie narzekał na brak wygody.

Pełna ściana oddzielająca przedział pasażerski od ładowni, chociaż wygląda nieco topornie, jest wykonana znakomicie – nawet w czasie jazdy po nierównościach Sprinter nie wydaje z siebie żadnych dźwięków. Z tyłu znajduje się ładownia o kubaturze kilku metrów sześciennych wyposażona w bogaty zestaw punktów mocowania, w której zmieści się naprawdę sporo sprzętu potrzebnego do pracy. Pod tylnym zwisem zainstalowano solidny, stały hak umożliwiający holowanie przyczepy i równie solidny stopień pod prawym płatem tylnych drzwi. Nad nimi zawieszona jest kamera, dzięki której kierowca nie musi martwić się o widoczność w czasie cofania.

W kokpicie królował kolorowy, środkowy ekran dotykowy o przekątnej aż 10,25 cala otoczony dwoma okrągłymi, srebrzystymi wlotami powietrza i tworzywem o wyglądzie fortepianowego lakieru. Wygląda to nader efektownie, jak przystało na Mercedesa, ale kierowca musi się wyposażyć w akcesoria do czyszczenia ekranów (ślady od palców) i przyzwyczaić do codziennego odkurzania tego „fortepianu”. Na wyposażeniu powinno chyba być przeznaczone do tego „strusie pióro”.
Wiele funkcji obsługuje się podczas jazdy z kapitalnej, wielofunkcyjnej kierownicy z mikropadami umieszczonymi na jej ramionach (poza tym jej średnica jest taka jak w samochodach osobowych, a obręcz gruba, profilowana i pokryta przyjemną w dotyku skórą), jednak niektóre rzeczy trzeba obsłużyć przyciskami lub praktycznymi kolebkami (działają w kierunku góra – dół). By do nich sięgnąć trzeba się pochylić. Nie wiem, czy to ukłon w stronę pasażera, który może wyręczyć kierowcę, ale w tego typu samochodach najczęściej podróżuje on sam, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby panele sterujące umieścić bliżej jego stanowiska.

System MBUX miał funkcję sterowania głosowego „Hej, Mercedes!” zaopatrzoną w oprogramowanie LinguaTronic. Sprawdziła się już w samochodach osobowych koncernu i teraz jej dobrodziejstwem (oczywiście jest to opcja) mogą cieszyć się także kierowcy dostawczcych Mercedesów. Jest w tym sporo zabawy z odkrywaniem jakiej komendy trzeba użyć, bo system potrafi całkiem dowcipnie odpowiedzieć na niewłaściwie zadane pytanie, ale generalnie znakomicie ułatwia życie szofera, bo np. bez gmerania przy ekranie możemy w czasie jazdy wybrać nowy cel nawigacji podając go głosem. Przy realizowaniu dostaw to nieocenione ułatwienie – oszczędza czas i podnosi bezpieczeństwo jazdy (oczywiście kiedy już nawiążemy nić porozumienia z gadającą sztuczną inteligencją).

Sprinter nadal ma dwa duże zegary prędkościomierza i obrotomierza z umieszczonymi w ich tarczach niektórymi kontrolkami, ale między nimi jest pokaźnych rozmiarów kolorowy wyświetlacz, którego wygląd (ekrany pokładowego komputera – podróż, przebieg, system wspomagania eko-jazdy, średnie spalanie itp.) zmienia się przy pomocy touchpada na lewym ramieniu kierownicy. Prawym obsługuje się środkowy ekran, czyli, ustawienia radio, telefon, nawigację, system itd. Przyzwyczajenie się do tego nie zabiera dużo czasu.

Kokpit jest też wyposażony w gniazda do ładowania urządzeń mobilnych (w tym do bezprzewodowego ładowania telefonu) i podłączania ich do systemu MBUX. Na całym podszybiu znajdują się schowki. Dwa praktyczne schowki znajdują się na półce nad szybą czołową, duże i praktyczne są też kieszenie w drzwiach – najważniejsze, że ten największy jest teraz na tyle wysoko, że można do niego sięgnąć w czasie jazdy, np. po butelkę z napojem.

Sprinter 4×4 napędzany był czterocylindrowym, rzędowym silnikiem OM 654 DE 20 LA osiągającym moc maksymalną 190 KM (140 kW) przy 3800 obr./min. To konstrukcja, w której zastosowano rozwiązania techniczne mające wpłynąć na osiągnięcie jak najwyższych parametrów. Silnik generuje moment obrotowym 450 Nm w zakresie od 1250 do 2500 obr./min. i współpracuje z 9-stopniową przekładnią automatyczną 9G-Tronic. To kapitalny zestaw gwarantujący nie tylko pełne wykorzystanie możliwości silnika, ale także uzyskanie niskiego zużycia paliwa.

Skrzynia zmienia biegi niezauważalnie i płynnie, dostosowując się do stylu jazdy. Ten zestaw potrafi cichutko mrucząc na niskich obrotach szybko i oszczędnie jechać autostradą (z rozsądną prędkością), ale też w razie potrzeby wystrzelić to niemałe auto do przodu. Kierowca nie ma tu żadnego stresu przy wyprzedzaniu wolniejszych aut. Aurostradowe 140 km/h nie jest kresem możliwości tego samochodu. Należy tylko pamiętać o wysokim zawieszeniu – przy silnych podmuchach bocznego wiatru daje się przez nie odczuć silną reakcję systemów korygujących tor jazdy. Dodatkowym utrudnieniem jest konieczność wspinania się do kabiny, co może sprawić trudności osobom niższego wzrostu, a bonus to znakomita widoczność – prawie jak z ciężarówki!

Silnik został wykonany w całości z aluminium przez co jest lżejszy od poprzednika o prawie 35kg. Ponadto zmniejszyły się jego wibracje i emitowany hałas, a specjalna powłoka Nanoslide na cylindrach pozwoliła zmniejszyć tarcie. W silniku zastosowano układ wtryskowy Common Rail o ciśnieniu aż 2050 barów. Mercedes podawał, że ta jednostka spala o prawie 13% mniej ON od poprzednika. System recyrkulacji spalin EGR połączony jest z filtrem cząstek stałych DPF i katalizatorem SCR z AdBlue.
Dziewięciobiegowa, automatyczna przekładnia hydrokinetyczna 9G-Tronic jest pierwszą tego typu w segmencie dużych samochodów dostawczych. Zakresy biegów są stopniowane, aby zapewnić optymalną równowagę między niskim zużyciem paliwa i sprawnością prowadzenia. Inne zalety to niski poziom hałasu i wyjątkowy komfort jazdy. Skrzynia ma system bezpośredniego sterowania, pozwalający na szybkie, ledwie wyczuwalne przełączanie biegów. Trzy czujniki prędkości monitorują pracę automatu i dostarczają do systemu sterowania dane potrzebne do efektywnej zmiany przełożeń.

Podczas przyspieszania lub hamowania przekładnia może przeskoczyć lub zrzucić kilka biegów naraz, o ile wymagają tego warunki na drodze. Skutkiem współpracy silnika, skrzyni i aerodynamiki nadwozia jest niskie jak na gabaryty pojazdu i jego osiągi zużycie paliwa. Prawie 70% pokonanego przez nas dystansu przypadło na jazdę autostradową. Sprinter potrzebował przy przemieszczaniu się z prędkością 130 km/h ok. 10,5 l ON na 100 km. Przy większej szybkości spalanie znacznie rosło. Na normalnej drodze bez problemu można było zmieścić się w 9 litrach. W mieście i w lekkim terenie średnia skakała do ok. 13 l/100 km. Czy to dużo? Według mnie nie, biorąc pod uwagę masę i rozmiary auta. Pochwalić należy też zastosowanie dużego, 93-litrowego zbiornika paliwa, który zapewnia bardzo przyzwoity zasięg.

W nowym Sprinterze Mercedes-Benz Vans podnosi także wysoko poziom bezpieczeństwa. Kierowcę wspierają innowacyjne systemy bezpieczeństwa i asystujące na poziomie znanym z samochodów osobowych. Są wśród nich oparty na radarach adaptacyjny tempomat DISTRONIC, systemy Active Brake Assist, Active Lane Keeping Assist i ATTENTION ASSIST. Standardowo dostępny jest też układ Crosswind Assist, korygujący tor jazdy przy silnych podmuchach bocznego wiatru.
Systemy wspomagające dostępne dla trzeciej generacji pojazdu obejmują np. kamerę cofania, pokazującą obraz w lusterku wstecznym i nowoczesny pakiet Parking z widokiem 360 stopni – w ciasnych uliczkach, gdzie parkowanie i manewrowanie jest trudne ostrzega on kierowcę o przeszkodach za pomocą alarmu wizualnego i dźwiękowego. Czujniki obejmują wszystkie obszary dookoła pojazdu. Dobrym rozwiązaniem są też czujniki deszczu ze zintegrowanym systemem Wet Wiper (spryskiwacze wbudowane są w wycieraczki), który zapewnia skuteczniejsze zmywanie szyby czołowej, przy zmniejszeniu zużycia płynu, który do spryskiwaczy przepuszczany jest przez ramiona wycieraczek, rozpylany bezpośrednio przed piórami wycieraczek i natychmiast ścierany.
Tekst i zdjęcia
Sławomir Rummel
Firma SIS Trans, będąca częścią amerykańskiej HayWay Group LLC, uroczyście odebrała partię 50 ciągników siodłowych Volvo […]
W październiku na stacji paliw w Gorzyczkach przy ul. Raciborskiej 100 blisko autostrady A1 została uruchomiona […]
Wymiary, naciski osi i rzeczywista masa całkowita zespołu pojazdów z przewożonym kombajnem do zbioru kukurydzy przekraczały […]







