MERCEDES-BENZ: Perfekcyjna układanka
Wywrotka z Niepołomic
Zabudowę typu half-pipe wykonano i zamontowano w niepołomickim zakładzie firmy F.X.Meiller. Muldy tego typu przygotowywane są do podwozi 3, 4 lub 5-osiowych. Ich nośność techniczna wynosi od 30 do aż 50 ton przy pojemności muldy od 17 do 28 m3. Prezentowana wywrotka ma muldę o pojemności niemal 18,5 m3 przy masie własnej 4350 kg. Obliczona jest na 36-tonowe ładunki (oczywiście poza drogami publicznymi). To co zwraca uwagę to sztywność i precyzja wykonania. Widać, że procesy technologiczne (cięcie, profilowanie czy spawanie) są najwyższej próby. Potwierdza to także rynek wtórny, na którym zabudowy Meillera osiągają bardzo wysokie ceny, stając się często elementem kształtującym cenę całego auta.
Do produkcji muldy wykorzystano stal Hardox 450. Z 5-milimetrowej grubości blachy wykonano burty, a podłogę z arkuszy 8 mm. Stal Hardox 450 jest trzy razy bardziej wytrzymała na ścieranie niż stal zwykła. Dodatkowo, łatwo się formuje i spawa. A ryzyko powstawania pęknięć jest niskie. Szczególnie ta ostatnia cecha jest pożądana przez użytkowników w perspektywie wieloletniej eksploatacji. Dla wzmocnienia i usztywnienia konstrukcji, podłoga i ściany boczne zachodzą na siebie i są zespawane obustronnie na całej długości. Strefa ścierania jest wolna od spawów, a mulda zintegrowana jest bez żadnych uskoków z rynną zsypową, co ułatwia opróżnianie skrzyni. Górna krawędź burt została usztywniona specjalnym profilem.
To czym zawsze chwali się Meiller, to robiony przez firmę w całości, układ hydrauliczny. Od siłownika, którego powierzchnie robocze są hartowanie i nitrowane, poprzez własne zbiorniki oleju, sygnowane marką przewody hydrauliczne, własne rozdzielacze i pompy wielotłoczkowe. Ciśnienie robocze sięga 250 barów. Sterowanie wywrotem zamontowano obok fotela kierowcy.
Praca bez męki
W tej zabudowie zwraca też uwagę plandeka z bocznym zwijaniem z mechanizmem zwijania z poziomu drogi. Wydaje się, że rozwiązanie niemieckiego producenta jest najbardziej dopracowane na rynku, choć wymaga od kierowcy minimum myślenia. Na przodzie muldy zamontowano perforowaną prowadnicę z daszkiem zabezpieczającym kółko zębate rury prowadzącej plandekę przed wypadaniem. Z tyłu znajduje się rozciągana korba i cięgno do napinania gum plandeki. Całość działa poprawnie pod warunkiem, że ładunek nie wystaje ponad burty i nie ogranicza ruchu zrolowanej plandeki. Zaciąganie plandeki wymaga pewnej wprawy, ale jest to i tak znakomite rozwiązanie, szczególnie dla starszych, czy nieco mniej sprawnych fizycznie kierowców. Nie wymaga bowiem wdrapywania się na wysokość ponad 1,5 m po wąskiej drabince.
Drugą ciekawostką jest podnoszona tylna belka przeciwnajazdowa z hydraulicznymi siłownikami i schowanymi w ramie ryglami. Całość działa cudownie lekko. Tak precyzyjny mechanizm ma jednak swoje wady: w przypadku zabrudzenia, stanie się zapewne udręką. Jeśliby uprościć to rozwiązanie, to efekt będzie jeszcze lepszy. Meiller proponuje opcjonalnie radiowe sterowanie wywrotem, co bywa dla kierowcy pomocne, pozwala bowiem obserwować rozładunek w miejscach potencjalnie niebezpiecznych, np. wewnątrz hali, pod przewodami elektrycznymi czy w okolicach drzew. Niestety, w Polsce klienci preferują rozwiązania podstawowe, co przekłada się także na cenę zabudowy. Meiller nie ustrzegł się jednak pewnych wpadek. Wycięty element mechanizmu zaciągania plandeki z przodu muldy, był nieobrobiony i ostra zadra w okolicach uchwytu zawsze boleśnie raniła dłoń zaciśniętą na rączce. Wystarczyłoby kilka ruchów pilnikiem przez ocynkowaniem i problemu by nie było. Szkoda, że Meiller nie zamontował w demonstracyjnej zabudowie uchwytów do mocowania szczotki, szpadla, liny do wyciągania, czy łomu potrzebnego, np. do usuwania kamieni spomiędzy bliźniaków. Takie wyposażenie wyróżniłoby dodatkowo niemiecki produkt pośród innych wywrotek, które w znakomitej większości też takowych uchwytów nie mają.
Jedziemy…
Prowadzenie Arocsa jest przyjemnością. Samochód pod obciążeniem jest dynamiczny, stabilny i w przewidywalny. Duża w tym zasługa precyzyjnego układu kierowniczego i dobrze zestrojonego zawieszenia wraz ze stabilizatorami. W terenie Arocs 8×6 radzi sobie zaskakująco dobrze. W rękach doświadczonego kierowcy, który wie jak korzystać z blokad czy reduktora, wywrotka wykona niemal każde zadanie, niemal w każdym terenie. Pochwalić należy również bardzo czytelny układ kontrolek załączonych blokad wzdłużnych i poprzecznych.
Test zaczynaliśmy z przebiegiem ledwie kilkuset kilometrów. To zbyt mało, by silnik się „ułożył” i pokazał realne spalanie. Mimo to, podczas jazdy na pusto w trasie, auto spaliło 32-33 litry ON na 100 km. Spokojna jazda z ładunkiem na trasie kopalnia – budowa – kopalnia, to spalanie na poziomie 45-50 litrów oleju napędowego. Należy się spodziewać, że po dotarciu silnika spalanie nieco spadnie. Ale pamiętajmy, ze konsumpcja na poziomie 60 czy 70 litrów w cięższym terenie czy na krótkich odcinkach także nie jest niczym szczególnym i nikogo nie dziwi.
Arocs 8×6 z mocnym 450-konnym silnikiem i zabudową Meillera to rozsądny wybór dla tych, którzy nie szukają auta terenowego i jednocześnie omijają szerokim łukiem podwozia 8×4, które już w średnim terenie nie dają rady. Mocnym elementem tej „układanki” jest też wywrotka Meillera. Sztywna, stabilna i solidnie wykonana, wraz z własną hydrauliką podwyższa wartość pojazdu. Całość nie jest tania lecz należy pamiętać, że wartość rezydualna także będzie wysoka.
Tekst i zdjęcia
Wojciech Mackiewicz












