SIS Trans zamyka dostawę 150 Volvo FH Aero! I zamawia kolejnych 406 ciągników siodłowych!
Firma SIS Trans, będąca częścią amerykańskiej HayWay Group LLC, uroczyście odebrała partię 50 ciągników siodłowych Volvo […]
Początek wakacji przyniósł kierowcom dobre wiadomości. W minionym tygodniu ceny paliw na polskich stacjach ponownie spadły, benzyna Pb95 potaniała średnio o 7 groszy na litrze, a olej napędowy o 11 groszy, osiągając najniższy poziom od połowy marca. Spadek notowań ropy na światowych rynkach wyraźnie ograniczył presję na wzrost cen paliw, choć o tym, ile kierowcy zapłacą przy dystrybutorach w kolejnych tygodniach, będą decydować również czynniki krajowe.

Za zmianą stoi przede wszystkim sytuacja na światowym rynku ropy. Jeszcze kilkanaście dni temu inwestorzy obawiali się, że napięcia na Bliskim Wschodzie mogą doprowadzić do długotrwałego zakłócenia dostaw przez Cieśninę Ormuz, szlak, którym transportowana jest około jedna piąta światowego handlu ropą.
Dziś rynek zakłada już zupełnie inny scenariusz. Notowania ropy Brent spadły z ponad 83 do poniżej 73 dolarów za baryłkę, czyli o blisko 13% w ciągu niespełna dwóch tygodni. To efekt postępu rozmów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem, stopniowego powrotu tankowców do Cieśniny Ormuz oraz przekonania inwestorów, że ryzyko długotrwałego ograniczenia dostaw wyraźnie zmalało.
Coraz więcej producentów z regionu ponownie korzysta z tego szlaku eksportowego, a rynek zaczął wyceniać odbudowę podaży, zamiast koncentrować się na zagrożeniach. Jest to jednak dopiero pierwszy etap odbudowy, a nie powrót do normalnego funkcjonowania rynku. Przed wybuchem konfliktu przez Cieśninę Ormuz przepływało średnio około 125 statków dziennie. Część głównych szlaków żeglugowych nadal wymaga oczyszczenia z min, porty zmagają się z uszkodzeniami oraz zatorami, a armatorzy mustą uzyskać zgodę ubezpieczycieli na wznowienie regularnych rejsów. Postęp jest więc widoczny, jednak przewoźnicy, firmy ubezpieczeniowe i operatorzy portowi nadal traktują region jako obszar podwyższonego ryzyka.
Obecna sytuacja podażowa pozostaje napięta, jednak rynek coraz bardziej patrzy w przyszłość niż na bieżące dane. W maju światowe zapasy ropy zmniejszyły się o 143 mln baryłek, co odpowiada spadkowi o 4,6 mln baryłek dziennie. Od początku konfliktu zapasy kurczą się średnio o 3,8 mln baryłek dziennie, a strategiczne rezerwy państw OECD osiągnęły najniższy poziom od grudnia 1990 roku. Światowa podaż ropy wyniosła w maju średnio 94,5 mln baryłek dziennie, czyli o 13,6 mln baryłek mniej niż przed wybuchem konfliktu. Jednocześnie zmieniają się perspektywy rynku.
W raporcie opublikowanym 17 czerwca Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) prognozuje, że do 2027 roku globalna podaż ropy wzrośnie o 8 mln baryłek dziennie, podczas gdy popyt zwiększy się jedynie o 2 mln baryłek dziennie. Prognoza uwzględnia już wstępne porozumienie pomiędzy USA a Iranem oraz stopniową odbudowę wydobycia na Bliskim Wschodzie. To właśnie dlatego ceny Brent spadają, mimo że zapasy pozostają niskie, a produkcja nadal jest ograniczona. Rynek wycenia oczekiwaną nadwyżkę podaży w przyszłości, a nie obecną fizyczną dostępność surowca.
Dla kierowców oznacza to korzystniejsze warunki niż jeszcze na początku czerwca. Jeżeli sytuacja geopolityczna nie ulegnie ponownemu pogorszeniu, spadek cen ropy powinien nadal ograniczać presję na wzrost cen paliw. Ostateczny poziom cen na stacjach będzie jednak zależał nie tylko od sytuacji na światowym rynku surowców, ale również od czynników krajowych.
Nieco inaczej wygląda sytuacja na rynku oleju napędowego. Zapasy diesla pozostają relatywnie niskie, a rynek destylatów jest bardziej napięty niż rynek samej ropy. Oznacza to, że choć spadek cen Brent poprawia perspektywy kosztowe również dla przewoźników, ceny diesla mogą reagować wolniej niż ceny benzyny. Eksport lekkich i średnich destylatów z Azji pozostaje w czerwcu o około 13% niższy niż przed konfliktem. Zapasy destylatów w Stanach Zjednoczonych również utrzymują się na poziomie o 13% niższym od pięcioletniej średniej. Oznacza to, że podaż samej ropy może odbudowywać się szybciej niż podaż oleju napędowego, a marże rafineryjne mogą pozostać wysokie nawet wtedy, gdy ceny Brent będą nadal spadać.
Jeżeli w najbliższych tygodniach nie dojdzie do ponownej eskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, światowy rynek ropy powinien pozostać stabilny, co sprzyja utrzymaniu niższych kosztów zakupu paliw. Nie oznacza to jednak automatycznie równie niskich cen na stacjach. Na detaliczne ceny paliw w Polsce wpływ mają również czynniki krajowe. Z perspektywy rynku ropy początek wakacji przyniósł jednak najbardziej korzystne warunki dla kierowców i firm transportowych od kilku miesięcy.
Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce
fot. AI
Firma SIS Trans, będąca częścią amerykańskiej HayWay Group LLC, uroczyście odebrała partię 50 ciągników siodłowych Volvo […]
W październiku na stacji paliw w Gorzyczkach przy ul. Raciborskiej 100 blisko autostrady A1 została uruchomiona […]
Wymiary, naciski osi i rzeczywista masa całkowita zespołu pojazdów z przewożonym kombajnem do zbioru kukurydzy przekraczały […]







