SIS Trans zamyka dostawę 150 Volvo FH Aero! I zamawia kolejnych 406 ciągników siodłowych!
Firma SIS Trans, będąca częścią amerykańskiej HayWay Group LLC, uroczyście odebrała partię 50 ciągników siodłowych Volvo […]

W Polsce ceny paliw rosną, Pb95 zdrożała w ostatnich dniach łącznie o 40 groszy na litr, a diesel o 62 grosze, a presja na indeksy paliwowe w kwietniu utrzymuje się mimo stabilizacji ropy. W praktyce oznacza to rosnącą presję na marże i płynność firm transportowych, zwłaszcza przy opóźnionym przenoszeniu kosztów na klientów.
Ubiegły tydzień na rynku ropy po raz kolejny potwierdził, że notowania Brent od kilku tygodni nie zachowują się jak klasyczny rynek, na którym cena wynika z równowagi podaży i popytu. Obecnie rynek nie wycenia poprawy fundamentów, lecz ryzyko geopolityczne oraz prawdopodobieństwo, że część fizycznych dostaw z regionu Zatoki Perskiej pozostanie ograniczona.
W ciągu jednego tygodnia rynek poruszał się o ponad 10 USD w obu kierunkach, bez zmian w europejskim popycie czy aktywności gospodarczej, które mogłyby to uzasadnić. Podstawowa przyczyna pozostaje bez zmian. Źródło problemu się nie zmieniło. Marcowy raport International Energy Agency określa obecną sytuację jako największe zakłócenie podaży w historii globalnego rynku ropy. Przepływy ropy i produktów przez Cieśninę Ormuz spadły z około 20 mln baryłek dziennie do poziomu bliskiego zeru, a producenci z regionu Zatoki ograniczyli wydobycie o co najmniej 10 mln baryłek dziennie.
Problem wykracza jednak poza to, co przestało opuszczać region. Azja, odpowiadając na niedobory, intensywnie zabiega o dostawy z Morza Północnego, Stanów Zjednoczonych oraz Afryki Zachodniej. W efekcie Europa nie zmaga się już tylko z wyższymi cenami ropy, ale również z ograniczoną dostępnością surowca, który w standardowych warunkach trafiałby na inne rynki. Nawet przy krótkoterminowym spadku notowań Brent napięcia na europejskim rynku paliw mogą się utrzymywać.
Pojedyncza informacja z Waszyngtonu lub Teheranu może w ciągu kilku godzin przesunąć ceny ropy o kilka dolarów. To moment, w którym zaczyna się problem dla firm transportowych w całej Unii Europejskiej. Przewoźnicy nie kupują ropy Brent, lecz olej napędowy. IEA wyraźnie wskazuje, że diesel i paliwo lotnicze należą obecnie do najbardziej wrażliwych segmentów rynku, przy czym ceny diesla w Europie reagują z opóźnieniem i nie zawsze proporcjonalnie do zmian ropy.
Trzy scenariusze na najbliższe tygodnie
Malcom, fot. AI
Firma SIS Trans, będąca częścią amerykańskiej HayWay Group LLC, uroczyście odebrała partię 50 ciągników siodłowych Volvo […]
W październiku na stacji paliw w Gorzyczkach przy ul. Raciborskiej 100 blisko autostrady A1 została uruchomiona […]
Wymiary, naciski osi i rzeczywista masa całkowita zespołu pojazdów z przewożonym kombajnem do zbioru kukurydzy przekraczały […]







